niedziela, 15 marca 2015
Ciasteczka marchewkowo-owsiane
Ostatnio mam lenia na pieczenie. Zjeść coś słodkiego mam ochotę zawsze, ale żeby zrobić - to niekoniecznie. Dlatego ostatnio najczęściej piekę coś "na szybko", sprawdzonego i niewymagającego. A że blog Arabeski bardzo mi się spodobał i są tam ciekawe przepisy, udałam się tam po inspirację weekendową. No i znalazłam! Ciasto marchewkowe jest u mnie bardzo lubiane, prawie tak samo jak ciasteczka owsiane. A tutaj - proszę bardzo! Połączenie jednego i drugiego. Nie mogłam obok tego przepisu przejść obojętnie. Polecam. Zwłaszcza, że dochodzą mnie głosy, że ciastka rewelacyjne. Przepis, z którego korzystałam, znajdziecie tutaj. A ja podaję go z moimi zmianami.
niedziela, 8 marca 2015
Komplet, choć nie do kompletu - sutasz
Czasem się zastanawiam, co zrobić, by usprawnić sobie życie i by nie zapominać o rzeczach, które potem mogą mi się do czegoś przydać. Cieszę się, że nauczyłam się mobilizować do tego, by opisywać kamienie, które kupuję, bo powiedzenie sobie "a, będę pamiętać" w moim przypadku się nie sprawdza.
Jak widać, zapisywanie powinno iść dalej, zwłaszcza w przypadku rzeczy, które robię, "puszczam w świat", a pokazanie ich odkładam na nieokreślone "później".
Do rzeczy. Kolczyki robiłam prawie rok temu. Są dosyć małe (ok. 2 cm), do zrobienia wykorzystałam kulki 6 mm jadeitu.
Jak widać, zapisywanie powinno iść dalej, zwłaszcza w przypadku rzeczy, które robię, "puszczam w świat", a pokazanie ich odkładam na nieokreślone "później".
Do rzeczy. Kolczyki robiłam prawie rok temu. Są dosyć małe (ok. 2 cm), do zrobienia wykorzystałam kulki 6 mm jadeitu.
wtorek, 3 marca 2015
Naszyjnik filcowy
Dosyć dawno temu (myślę, że można już to liczyć w latach) widziałam na jakiejś stronie kule filcowe, ale wielokolorowe. Nie mogłam oderwać od nich wzroku i powiedziałam sobie, że muszę:
1. dowiedzieć się, jak się takie kule robi;
2. zrobić je.
No i stało się. Długo nie mogłam znaleźć punktu zaczepienia. Ale byłam tak zawzięta w poszukiwaniach, a chęć zdobycia wiedzy tak wielka, że w końcu dopięłam swego. Od razu ufilcowałam kilka kul (ucząc się przy okazji filcowania na sucho) tą techniką i tak byłam zachwycona efektem, że nie wiedziałam, w jaki sposób kule wykorzystać. I tak leżały sobie aż do zeszłorocznych wakacji, kiedy w końcu się za nie wzięłam i powstał taki oto naszyjnik.
1. dowiedzieć się, jak się takie kule robi;
2. zrobić je.
No i stało się. Długo nie mogłam znaleźć punktu zaczepienia. Ale byłam tak zawzięta w poszukiwaniach, a chęć zdobycia wiedzy tak wielka, że w końcu dopięłam swego. Od razu ufilcowałam kilka kul (ucząc się przy okazji filcowania na sucho) tą techniką i tak byłam zachwycona efektem, że nie wiedziałam, w jaki sposób kule wykorzystać. I tak leżały sobie aż do zeszłorocznych wakacji, kiedy w końcu się za nie wzięłam i powstał taki oto naszyjnik.
niedziela, 1 marca 2015
Kartka na rocznicę ślubu
Zaległości w publikowaniu mam spore, więc nawet nie będę komentować tego, że kartka powstała pół roku temu, a po prostu ją pokażę.
Przygotowałam ją na wełnianą rocznicę ślubu. Aby podkreślić nazwę, zrobiłam filcowe serca (i tu po raz pierwszy spróbowałam filcowania z foremką) i kłębek wełenki. Kiedy teraz patrzę na tę kartkę, trochę bym ją zmieniła, ale... :)
czwartek, 26 lutego 2015
Mleczna kanapka
Kilka tygodni temu znalazłam na tej stronie przepis na ciasto "Mleczna kanapka". W reklamie to jest to coś, co "wpada między posiłkami". I chociaż może i smaczne, to - jak dla mnie - zdecydowanie za małe, żeby posmakować i się zadowolić. Przepis bardzo mi się spodobał. Tak bardzo, że ciasto już dwukrotnie było podawane na podwieczorek. Przepis, z którego korzystałam, znajdziecie tu. Przyznaję, że biszkopt piekłam ze swojego sprawdzonego przepisu.
Składniki:
Biszkopt:
4 duże jaja (lub 5 małych)
cukier waniliowy
3/4 szklanki mąki
1 budyń czekoladowy
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 niepełna szklanka cukru
Oddzielić białka od żółtek. Białka ubijać w misce przez 3 minuty. Po tym czasie stopniowo dodawać cukier i miksować 5 minut. Po tym czasie dodać żółtka i miksować 2 minuty. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i budyniami. Wymieszać delikatnie łyżką. Wylać na blaszkę i piec 20-25 minut w 180 stopniach (na złoty kolor). Przekroić na dwa blaty.
Krem:
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
250 g masła
1 cukier waniliowy
2 szklanki mleka w proszku
Mleko (płynne) zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Odstawić do wystygnięcia.
Masło (ogrzane do temp. pokojowej) utrzeć na puszystą masę. Powoli wlewać mleko z cukrem, ciągle ubijając. Następnie stopniowo dodawać mleko w proszku.
Gotowym kremem przełożyć wcześniej upieczony i przekrojony na dwa blaty biszkopt.
Ciasto lekko schłodzić, po czym oblać polewą czekoladową.
Polewa:
100 g czekolady deserowej
60 g masła
Masło pokroić na kawałeczki, czekoladę połamać i razem rozpuścić na parze. Dokładnie wymieszać.
wtorek, 24 lutego 2015
Wisior sutasz
Kolejna próba z sutaszu - tym razem wisior. Dosyć długo przymierzałam się do zrobienia go. Wybierałam kamienie, obmyślałam sposób uszycia. Na pozór, sprawa powinna być jasna i prosta, bo wisior miał być nawiązaniem do tego kompletu. Mam nadzieję, że mi się udało i nowa właścicielka jest zadowolona. Wykorzystałam koraliki akrylowe, szklane, onyksy i koral bambusowy.
niedziela, 22 lutego 2015
Komplet - bransoletka szydełkowa
Po raz kolejny biżuteria robiona na specjalne zamówienie. Bransoletka z koralików Toho, które już wielokrotnie wykorzystywałam - z serii frosted, w rozmiarze 8/0. Do tego kolczyki z bardzo ładnych perłowych matowych kulek, które - według mnie - idealnie komponują się z bransoletką.
niedziela, 15 lutego 2015
Pasek do zegarka
Zmuszona niejako przez okoliczności uplotłam sobie kiedyś pasek do zegarka wykorzystując sploty makramowe. Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o zrobienie paska do zegarka.
Hm... Sprawa powinna być prosta, bo kiedyś już to robiłam. Tyle że chciałam wyeliminować błędy, które wtedy popełniłam, no i nie robiłam tego dla siebie, więc efekt końcowy musiał być taki jak powinien.
W końcu! zdecydowałam się na najprostsze rozwiązanie - czyli dwie bransoletki złączone na środku w jedną. Do tego hematyty o ciekawych kształtach i całość prezentuje się tak. Wydaje mi się, że jest ok.
piątek, 30 stycznia 2015
Papierowy kosz - początek
Ten post będzie roboczy od początku do końca. Początek jest taki, że w czasie sprzątania definitywnie stwierdziłam, że mój wiklinowy kosz, który mieści w sobie wiele rzeczy (potrzebnych i pewnie niepotrzebnych), a poza tym służy jako stolik pod laptopa - nie wytrzyma już wiele. Pewnie, że najprościej pójść do sklepu i kupić nowy. Wybór jest spory, ceny nie najniższe, ale to przecież zakup na kilka lat. I tak by się pewnie stało, gdybym ostatnio ponownie nie spojrzała przychylniejszym okiem na papierową wiklinę. Oczywiście pomyślałam, że warto spróbować zrobić taki kosz samodzielnie i przekonać się, czy się sprawdzi. Jeśli nie, pokornie pójdę do sklepu.
No i zaczęło się.
środa, 28 stycznia 2015
Na urodziny - kartka
Tym razem zostałam poproszona o przygotowanie kartki na okrągłe 60. urodziny. Dosyć długo (jak zawsze zresztą) chodziłam z tym zamówieniem i nie mogłam się do niego zabrać. Szukałam inspiracji, a kiedy usiadłam do pracy - jak zwykle - wyszło mi zupełnie coś innego niż się spodziewałam. Ale chyba nie jest źle?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










