Chciałam przygotować coś "po włosku". Żaden przepis nie przypadł mi jednak do gustu, więc - koniec końców - zdecydowałam się na danie proste, sycące i chociaż w nazwie włoskie. Cały czas przyprawianie nie jest moją mocną stroną, ale pewnie to kwestia wprawy. Polecam, bo kociołek bardzo smaczny :) Przepis znalazłam na blogu Aleex i podaję bez żadnych zmian.
Składniki:
500 dag mięsa wieprzowego mielonego
500 dag pieczarek
1 cebula
1 puszka pomidorów bez skórki
700 ml wody
10 dag drobno startego żółtego sera
30 dag surowego makaronu penne
przyprawy: sól, pieprz, szczypta chili, oregano, majeranek, papryka słodka, bazylia lub inne ulubione
mąka krupczatka do zagęszczenia potrawy (opcjonalnie)
olej
Pieczarki obrać, opłukać i pokroić na większe kawałki. Podsmażyć na niewielkiej ilości oleju. Przełożyć do większego garnka. Na tej samej patelni zeszklić pokrojoną w kostkę cebulkę. Dodać do pieczarek. Na tej samej patelni na odrobinie oleju podsmażyć mielone mięso. Smażymy je krótko, cały czas mieszając, tylko do momentu, aż straci zapach i kolor surowości. Przełożyć do pieczarek z cebulką. W większym naczyniu zmieszać: pomidory (jeśli nie lubimy kawałków, warto je zmiksować), wodę, przyprawy. Można dodać łyżeczkę koncentratu. Tę mieszaninę wlać do mięsa, pieczarek i cebuli. Do garnka wsypać surowy makaron. Wymieszać i zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować ok. ½ godziny do miękkości makaronu. Pod koniec gotowania do potrawy dodać drobno starty żółty ser. Jeśli danie nadal będzie zbyt rzadkie, dodać mąkę rozmieszaną z małą ilością zimnej wody. Zagotować całość.
niedziela, 4 marca 2012
sobota, 3 marca 2012
Zaległe "gorsety"
Te naszyjniki, nazywane przez niektórych zgryźliwie "gorsetami" (:P) od samego początku bardzo mi się podobały. Powstało kilka, każdy w innym kolorze. Dziś pokazuję te, które powstały dawno temu, ale zapomniałam je pokazać. Mam w planie jeszcze jeden tego typu, ale na razie to tylko projekt :)
czwartek, 1 marca 2012
Ciasto drożdżowe dla początkujących
Ten przepis znany jest na pewno wielu osobom. Ciasto drożdżowe bez wyrabiania. Niektórzy twierdzą, że nie ma różnicy w smaku między drożdżowcem takim i wyrabianym. Wydaje mi się, że różnica jednak jest, co nie zmienia faktu, że ciasto jest bardzo smaczne i idealne do popołudniowej herbaty.
Składniki:
10 dag drożdży (rozkruszyć)
1 szklanka oliwy
1 szklanka cukru
1 szklanka mleka
5 jajek (roztrzepać z odrobiną soli)
5 szklanek mąki
Wszystkie składniki dodać kolejno do miski i zostawić na trzy godziny. Po tym czasie wymieszać i wyłożyć na blaszkę. Można dodać owoce i kruszonkę. Piec w 180 stopniach ok. 40 minut (aż do ładnego zrumienienia).
Składniki:
10 dag drożdży (rozkruszyć)
1 szklanka oliwy
1 szklanka cukru
1 szklanka mleka
5 jajek (roztrzepać z odrobiną soli)
5 szklanek mąki
Wszystkie składniki dodać kolejno do miski i zostawić na trzy godziny. Po tym czasie wymieszać i wyłożyć na blaszkę. Można dodać owoce i kruszonkę. Piec w 180 stopniach ok. 40 minut (aż do ładnego zrumienienia).
Fioletowy komplet
Marzec z Marią
Zgodnie z zobowiązaniem, którego się podjęłam, rozpoczynam miesiąc z prozą Marii Kuncewiczowej. Będzie więc (mam nadzieję) trochę więcej niż zwykle o książkach.
Pomyślałam sobie (nie wiem, na ile ten pomysł uda mi się zrealizować), żeby do każdego przeczytanego tytułu biorącego udział w "Marcu z Marią" stworzyć element biżuterii lub jakiś dodatek zainspirowany treścią. Co z tego wyjdzie, zobaczymy.
Cały projekt wymyśliła i przygotowała Lirael.
Zaczynamy :))
Pomyślałam sobie (nie wiem, na ile ten pomysł uda mi się zrealizować), żeby do każdego przeczytanego tytułu biorącego udział w "Marcu z Marią" stworzyć element biżuterii lub jakiś dodatek zainspirowany treścią. Co z tego wyjdzie, zobaczymy.
Cały projekt wymyśliła i przygotowała Lirael.
Zaczynamy :))
środa, 29 lutego 2012
Być bohaterem...
Kilka dni temu dzieliłam się wrażeniami z lektury książki Krzysztofa Koziołka "Miecz zdrady". Niestety albo stety - nie miałam z kim wymienić poglądów, bo okazało się, że pozostałe osoby czytały inną książkę tego autora i bardzo im się podobała. To oczywiście sprawy nie przesądzało i nie zmieniło mojego stosunku do przeczytanej powieści.
Nie powinno tak być, ale u mnie tak jest, że patrzę na książkę przez pryzmat autora. Pan Koziołek umie sprzedać swoje książki (i to dosłownie). Nie wiem, jak to robi, ale ze spotkania kryminalnego wyszłam z podpisanym przez autora egzemplarzem książki (a byli i tacy, którzy kupili wszystko, co zostało wydane).
A było tak:
PS. A teraz wyjaśnienie tytułu postu. Pan Koziołek zdradził, że w jednej z powieści ukrył zagadkę dla uważnego czytelnika. Kto tę zagadkę rozwiąże, będzie mógł wystąpić w kolejnej powieści w charakterze bohatera (niekoniecznie pozytywnego). I jak tu się nie skusić? Byle tylko nie być trupem, który ginie na pierwszej stronie powieści... :)
Nie powinno tak być, ale u mnie tak jest, że patrzę na książkę przez pryzmat autora. Pan Koziołek umie sprzedać swoje książki (i to dosłownie). Nie wiem, jak to robi, ale ze spotkania kryminalnego wyszłam z podpisanym przez autora egzemplarzem książki (a byli i tacy, którzy kupili wszystko, co zostało wydane).
A było tak:
| Zaczyna się niewinnie, chociaż rewolwer nie zwiastuje niczego dobrego... |
| Jest trup, są i ślady, które prowadzą prawdopodobnie na miejsce zbrodni |
| Dowody w sprawie |
| Policja zabezpieczyła ślady :) |
| Krzysztof Koziołek opowiada o polskim kryminale |
| Moja droga powrotna do domu... Wyobraźnia podsuwała różne scenariusze... |
Peter Mayle, Rok w Prowansji
Co prawda zarzekam się, że będę mieszkać w Toskanii, ale gdyby ktoś zaproponował mi domek w Prowansji, nie miałabym nic przeciwko. :) Nie wiem, czy przywykłabym do wielu rzeczy, o których pisze autor, ale kto wie? Nowe życie, nowe przyzwyczajenia :) Notka o książce tutaj, ale i tak polecam!
niedziela, 26 lutego 2012
Lutowy decoupage
Nowe techniki, których cały czas się uczę i te, które mam jeszcze w planach (a mam, tylko nie wiem, kiedy uda mi się znaleźć na to wszystko czas) sprawiły, że decoupage odszedł trochę w cień. Ale - zostałam ostatnio poproszona o zrobienie kilku naszyjnikach w określonych zestawach kolorystycznych. Oto efekty pracy. Wrzucam hurtem.
Tort tiramisu
Tiramisu to deser, który chyba na stałe zagości w moim domowym deserowym menu. Jak się okazało - znalazło się wielu amatorów tego pysznego deseru. Co prawda, nie jest to takie prawdziwie włoskie tiramisu, ale czy komuś to przeszkadza?
Zainspirowana przepisem z tej strony zrobiłam własną wersję. Jeśli miałabym zanotować jakieś uwagi na przyszłość, to jedynie taką, by mocniej nasączyć biszkopt kawą :) Bo poza tym - deser jest wspaniały i wcale nie tak czasochłonny. :) Polecam bardzo!
Biszkopt:
4 duże jaja (lub 5 małych)
cukier waniliowy
1 szklanka mąki (niepełna)
2 budynie (smak według uznania - u mnie waniliowy)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 niepełna szklanka cukru
Oddzielić białka od żółtek. Białka ubijać w misce przez 3 minuty. Po tym czasie stopniowo dodawać cukier i miksować 5 minut. Po tym czasie dodać żółtka i miksować 2 minuty. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i budyniami. Wymieszać delikatnie łyżką. Wylać na tortownicę (u mnie średnica 24cm) i piec 20-25 minut w 180 stopniach (na złoty kolor).
cukier waniliowy
1 szklanka mąki (niepełna)
2 budynie (smak według uznania - u mnie waniliowy)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 niepełna szklanka cukru
Oddzielić białka od żółtek. Białka ubijać w misce przez 3 minuty. Po tym czasie stopniowo dodawać cukier i miksować 5 minut. Po tym czasie dodać żółtka i miksować 2 minuty. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i budyniami. Wymieszać delikatnie łyżką. Wylać na tortownicę (u mnie średnica 24cm) i piec 20-25 minut w 180 stopniach (na złoty kolor).
Masa tiramisu:
pół szklanki świeżo zaparzonej, mocnej kawy (ostudzonej)
500 g serka mascarpone
330 ml śmietany kremówki 36%
40 g białej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej i przestudzonej
20 ml likieru Ameretto
kakao, do oprószenia
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, pod sam koniec ubijania dodając roztopioną czekoladę. Zmiksować. Dodać serek mascarpone i delikatnie zmiksować (tylko do połączenia się składników i zlikwidowania grudek). Uwaga: przy zbyt długim ubijaniu zarówno kremówka jak i mascarpone mogą się zwarzyć, więc nie ubijamy dłużej, niż to konieczne. Dodać likier Amaretto i zmiksować (dosłownie dwa obroty miksera).
500 g serka mascarpone
330 ml śmietany kremówki 36%
40 g białej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej i przestudzonej
20 ml likieru Ameretto
kakao, do oprószenia
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, pod sam koniec ubijania dodając roztopioną czekoladę. Zmiksować. Dodać serek mascarpone i delikatnie zmiksować (tylko do połączenia się składników i zlikwidowania grudek). Uwaga: przy zbyt długim ubijaniu zarówno kremówka jak i mascarpone mogą się zwarzyć, więc nie ubijamy dłużej, niż to konieczne. Dodać likier Amaretto i zmiksować (dosłownie dwa obroty miksera).
Biszkopt przekroić na trzy krążki, każdy z nich nasączając kawą (można do kawy wlać jeszcze trochę amaretto, ale nie trzeba). Biszkopt posmarować 1/3 kremu posypać kakao i przełożyć kolejną warstwą ciasta. Czynności powtórzyć. Na koniec ciasto posmarować pozostałym kremem, posypać kakao i ostawić w chłodne miejsce na kilka godzin. A potem... delektować się jak najdłużej :)
Na przedwiośniu
W radiu przy prognozie pogody cały czas powtarzają, że mamy przedwiośnie. Ą to oznacza, że wiosna tuż tuż. U mnie wiosna przybyła tydzień temu i objawiła się malutkimi żonkilami. Dzielę się z Wami moją wiosną domową. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















