Nie przypominam sobie, żebym wcześniej zetknęła się z prozą Ewy
Ostrowskiej. I na tym jednorazowym spotkaniu raczej się zakończy. Wiem,
czego można się spodziewać po tego typu prozie, ten typ poczucia humoru
już (może niestety) do mnie nie trafia, nie znalazłam tu nic, co by mnie
zachwyciło lub co wyróżniłoby autorkę z tłumu. Szkoda. Notka tutaj.
wtorek, 11 października 2011
poniedziałek, 10 października 2011
Sutasz dla niebieskookiej
Ta technika jest dosyć czasochłonna, ale każda nowa rzecz nią wykonana wprawia mnie w zadowolenie i przeświadczenie, że ten czas nie był stracony. Tak też było i z tymi kolczykami. Obmyśliłam sobie w głowie, jak powinny wyglądać. Potem miałam trochę problemu z dopasowaniem kolorów do tych pięknie niebieskich koralików, ale koniec końców - wszystko się udało. Kolczyki zrobione dla pani M. :) Mam nadzieję, że się podobają. Bo mnie i owszem :))
niedziela, 9 października 2011
Muffiny chałwowe
Bardzo lubię chałwę, a już połączenia chałwy i kawy... uwielbiam. Dlatego oczywistym jest, że musiałam upiec te muffiny, gdy tylko zobaczyłam je na tej stronie. Naprawdę polecam wszystkim tym, którzy lubią te klimaty smakowe... Mniam! Przepis podaję ze swoimi drobnymi zmianami.
Składniki:
100 g margaryny
1 jajko
1/2 mleka
2 łyżki kawy rozpuszczalnej rozpuszczone w 2 łyżkach gorącej wody
2/3 szklanki cukru
1 i 3/4 szklanki mąki
1/4 łyżeczki soli
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
12 kawałków chałwy waniliowej
W misce wymieszać rozpuszczoną i ostudzoną margarynę z cukrem, dodać jajko, letnią kawę i mleko. Wymieszać. W drugiej misce wymieszać składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wlać mokre składniki do suchych i wymieszać do połączenia składników. Mogą pozostać grudki. Napełnić foremki do połowy, włożyć kawałek chałwy i przykryć masą. Piec ok. 20 minut w 180 stopniach.
Drewniane handmade
Jestem dumna z tych korali. Przede wszystkim dlatego, że praktycznie od A do Z są zrobione przeze mnie. Wypalać wzorki pomagał robić K. Potem było przygotowywanie płaskich koralików, szlifowanie, lakierowanie. Trwało długo, ale efekt mi się podoba :) W komplecie naszyjnik i bransoleta.
Drewniane na bogato
Dalszy ciąg drewnianych wyrobów. Tym razem - znów bogato, ale na wielu sznurkach umieściłam drobne koraliki. Zrobione dla koleżanki ze studiów :)
Drewniane grona
Oj długo szukałam "przepisu" na takie korale. Zastanawiałam się, jak trzeba połączyć koraliki, by wyszło coś takiego. I to jest to! Bardzo mi się podobają... i nie będę tego ukrywać! :)) Efekt widać dopiero na szyi, dlatego nawet osobiście zapozowałam! ;)
niedziela, 2 października 2011
Kolorowe kamienie
Kiedy zobaczyłam te kamienie w sklepie - wiedziałam, że chcę z nimi zrobić naszyjnik. I - co rzadko się zdarza - wiedziałam od razu, jaki. Tak powstały dwa takie same naszyjniki z wykorzystaniem kamieni w dwóch różnych odcieniach (turkus-brąz, fiolet-róż). Podobają mi się i wyszły takie, jak chciałam.
Broszki w sutaszu
Broszki - robione na zamówienie, chociaż jeszcze nie wiem, czy spełnią oczekiwania :) Cały czas się uczę sutaszu, ale każda nowa rzecz jest powodem do dumy :) Więc jestem dumna! Do obszycia wykorzystałam koraliki z masy perłowej w kolorze turkusowym, małe perełki i koraliki mini w kolorze srebrnym. W drugiej broszce użyłam koralików z białej masy perłowej i szklanych koralików w kolorach odpowiadającym tonacji kamienia.
Broszka w odsłonie pierwszej:
I wersja druga - z tym samym kamieniem, ale innymi dodatkami:
Broszka w odsłonie pierwszej:
I wersja druga - z tym samym kamieniem, ale innymi dodatkami:
Drożdżowiec ze śliwkami
I w ten sposób powracam do drożdży. Po tym jak w zeszłym roku co chwilę z nimi kombinowałam, tak teraz - to moje pierwsze drożdżowe próby w tym roku (zapowiedzią były rogaliki i racuchy). Śliwki, może ostatnie w tym roku - zasługiwały na ten placek. Przepyszny. Długo zachował świeżość, nie wysechł, a smakował... idealnie (mówię o swoim odczuciu).
Składniki:
50 dag mąki,
5 dag drożdży,
szklanka mleka,
10 dag margaryny lub masła,
12 dag cukru,
1 jajko,
3 żółtka,
cukier waniliowy,
otarta skórka z cytryny lub aromat cytrynowy (pominęłam),
sól,
50-75 dag śliwek,
5 dag cukru pudru
Ja dodałam dodatkowo:
3 łyżki wódki
kruszyny: 10 dag mąki, 7 dag margaryny, 5 dag cukru, cukier waniliowy
Drożdże rozetrzeć z cukrem, rozprowadzić małą ilością ciepłego mleka, dodać trochę mąki, wymieszać i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Żółtka z cukrem ubić na parze. Margarynę stopić. Wyrośnięty rozczyn dodać do przesianej mąki, dodać pozostałe mleko, ubite żółtka, cukier waniliowy, sól. Wszystko razem dobrze wyrobić, pod koniec wyrabiania dodać ciepły tłuszcz, otartą skórkę z cytryny lub aromat [ja w tym momencie dodałam alkohol - nadaje specyficzny smak i przyspiesza garowanie ciasta, przyp. B.], dalej wyrabiać aż ciasto będzie odstawać od naczynia. Wyrobione ciasto przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia.
Wyrośnięte ciasto ułożyć na blaszce. Śliwki umyć, pokroić na połówki lub ćwiartki. Układać owoce na cieście jedna przy drugiej, skórką do spodu i przygotować kruszynki. Mąkę wymieszać z margaryną i cukrem, dodać cukier waniliowy, zagnieść ciasto w kruszynki. Posypać ciasto i odstawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto podrośnie, piec w nagrzanym piekarniku (160-170 stopni) ok. 40 minut.
Można polukrować :)
Przepis mam z książki Kuchnia i zdrowie
Racuchy
Pamiętam, że gdy byłam mała, racuchy pojawiały się od czasu do czasu na obiad. Lubiłam je, ale nie był to mój ulubiony posiłek. Teraz - od czasu do czasu - bardzo lubię je jeść. Te "chodziły za mną" co najmniej od tygodnia. Dziś wreszcie je usmażyłam. Były naprawdę smaczne. Polecam!
Składniki:
15 g drożdży,
50 g cukru,
250 ml mleka,
250 g mąki,
2 jajka,
50 g tłuszczu,
tłuszcz do smażenia
Drożdże rozmieszać z łyżeczką cukru i 1/2 szklanki ciepłego mleka. Kiedy rozczyn urośnie wlać go do mąki. Następnie dodać utarte z cukrem jajka, resztę mleka i stopiony tłuszcz. Wybić dobrze łyżką, aż pojawią się pęcherzyki (ciasto powinno mieć konsystencję śmietany). Pozostawić do wyrośnięcia, a następnie smażyć na gorącym tłuszczu. Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie w domu - racuchy je się z cukrem.
Składniki:
15 g drożdży,
50 g cukru,
250 ml mleka,
250 g mąki,
2 jajka,
50 g tłuszczu,
tłuszcz do smażenia
Drożdże rozmieszać z łyżeczką cukru i 1/2 szklanki ciepłego mleka. Kiedy rozczyn urośnie wlać go do mąki. Następnie dodać utarte z cukrem jajka, resztę mleka i stopiony tłuszcz. Wybić dobrze łyżką, aż pojawią się pęcherzyki (ciasto powinno mieć konsystencję śmietany). Pozostawić do wyrośnięcia, a następnie smażyć na gorącym tłuszczu. Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie w domu - racuchy je się z cukrem.
Przepis mam z książki "Kuchnia polska"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




























